W dobrej komitywie z tabloidami trwa również najpopularniejszy premier III RP - Kazimierz Marcinkiewicz. Były poseł PiS, niegdyś zdeklarowany obrońca "chrześcijańskich wartości" (cokolwiek by to znaczyło) płynnie przeprowadził nas na łamach Faktu i Super Expresu przez swój romans, rozwód oraz ślub z nową wybranką, nie szczędząc przy tym intymnych szczegółów. Wydawać by się mogło, że jest skończony jako polityk, tymczasem "pan w kiosku" (potraktujcie go jak jednego z wielu kioskarzy) powiedział podobno "Zobaczycie, on jeszcze kiedyś zostanie Prezydentem"...


Zdjęcie Dody na balu z Prezydentem Kaczyńskim i Prezydentową z serwisów plotkarskich również trafio do tak zwanych "poważniejszych dzienników", z tą różnicą, że tutaj specjalista od wizerunku rozważa, czy Doda panu Prezydentowi pomoże, czy też może zaszkodzi. Wniosek z rozważań: Na pewno nie zaszkodzi.
Wniosek dla polityków: Trzeba się lansować. Grywać w kabaretach, śpiewać karaoke i tańczyć z gwiazdami (osobiście czekam z niecierpliwością na harce pani Senyszyn). Słowem - dla szerokiego sukcesu należy zejść z piedestału majestatu i nedęcia, zblizyć się do prostych ludzi. Oczywiście sukces komercyjny nie jest warunkiem niezbędnym dla osiągnięcia sukcesu wyborczego, ale niemal zawsze sukces komercyjny przekłada się na sukces wyborczy, o czym świadczy chociażby kariera polityczna zywcięscy Big Brothera- Janusza Dzięcioła.
Pozwolę sobie subiektywnie nadmienić, że powyższe dwa zdjęcia są dla mnie osobiście przejawem nieudanej, a wręcz żenującej próby wejścia w popkulturę. A teraz coś z klasą, a przynajmniej jak dla mnie - z pomysłem:

Joanna Senyszyn jako Cruella w "Reality Szopka Szoł 2009" w teatrze Groteska. Moim zdaniem ta polityk doskonale łączy merytoryczną pracę z popowym akcentem, udowadniając tym samym ogromny dystans do siebie. A tak prezentowała się na tej samej imprezie rok wcześniej.

I jeszcze skrajnie subiektywnie: dwa ostatnio pokazane torsy - posłów Karpiniuka i Olejniczaka (tym ostatnim podobno zachwycał się Jacykow):


Torsy nie wiadomo czy pomogły, ale pewnie też nie zaszkodziły obu panom.
Wniosek dla moich co wrażliwszych znajomych: Nie obruszać się na "tabloidyzację polityki". Zaakceptować ją jako nieuchronny proces, obserwować, wyciągać wnioski i śmiać się z tego co zabawne. Można też dbać za pomocą różnorodnej presji, aby główny przekaz nie zginął. Na szczęście mamy jeszcze w Polsce kilku porządnych dziennikarzy i publicystów, którzy polityków z tego przekazu rozliczają.
Źródła: dziennik.pl, vipnews.pl, pitbul.pl.


Wiktor Janukowycz - polls lieder. 
